Marcin z Pulaw

Marcin z Puław (na zdjeciu w 1998 w Darze Serca) pisze do nas:

Piszę z gratulacjami, które pragniemy złożyć całej Fundacji oraz jej wolontariuszom.
Często i regularnie zaglądam na stronę internetową Daru Serca, czytałem o planowanym 11 i 12 lutego dwudniowym już 12 Radiotonie na rzecz Fundacji, oraz gdy ukazał się News o jego wspaniałym efekcie, czyli uzyskaniu deklaracji wpłat na łączną kwotę 120 tys dolarów, czytaliśmy artykuł relacjonujący przebieg tego wydarzenia w Radiu WNVR 1030 AM oraz obejrzeliśmy fotorelację. Na zdjęciach rozpoznaliśmy między innymi osoby, które mieliśmy przyjemność poznać podczas naszego pobytu w Chicago pod opiekuńczymi skrzydłami Daru Serca, czyli Panią Anię Piotrowską, Pana Andrzeja Mentla, Pana Władeczka Gnarowskiego, jego żonę Zuzannę.
Gratulujemy z mamą takiego sukcesu i oby każda akcja na rzecz Fundacji kończyła się takim lub większym wynikiem, a także by faktyczne zebrane środki, po wpływie na konto Daru Serca, potwierdziły te deklaracje, a nawet okazały się jeszcze większe.
Od razu przypomniał nam się Radioton z 1998 roku, być może pierwszy albo jeden z pierwszych, na którym ja byłem z mamą oraz inne dzieci, które były wówczas pod opieką Fundacji. To właśnie z Panem Władeczkiem Gnarowskim jeździliśmy do tej rozgłośni, ale była ona daleko poza Chicago (może nawet z godzinę jazdy z ówczesnego mieszkania na 3030 N. Milwaukee Ave), co mnie bardzo cieszyło bo mogłem zobaczyć jak wygląda Ameryka na przedmieściach. Znalazłem 3 zdjęcia z tego wyjazdu, między innymi jedno z radia jak siedzę z mamą w studiu, przy mikrofonach. A celem tego wtedy przeprowadzanego Radiotonu było zebranie Funduszy na zakup, właśnie nowego Vana z platformą czy windą dla wózków, czyli samochodu do przewozu osób niepełnosprawnych. Każde z dzieci (Justyna, Łukasz, Piotrek), również ja, udzielaliśmy wywiadów na antenie radia 1030, mieliśmy kilka wejść pomiędzy serwisami i reklamami.  W studio, z czego się bardzo cieszę, bo nigdy nie byłem w radio, nawet byłem dumny, że mogłem swoim gadulstwem pomóc 🙂 i podziękować Wszystkim za ożliwość przyjazdu i pobytu z mamą w Chicago, za zapewnione mieszkanie, leczenie, które nie tylko poprawiło mi sylwetkę, zmniejszyło skrzywienie kręgosłupa na tyle ile się dało, bym nie jeździł na wózku w przyszłości, czy leżał sparaliżowany, ale dosłownie za uratowanie mi życia, bo nie wiadomo jak długo bym wtedy pożył z tym co miałem zrobione 10 lat wcześniej przy kręgosłupie, w Polsce, gdy miałem 8 lat, a skrzywiająca się klatka piersiowa, mogła jeszcze uciskać narządy w jamie brzusznej. Podobno ja i moja wypowiedź zrobiła największą furorę,  spowodowała nawet pozawieszanie się linii telefonicznych w radiu, bowiem tak wiele osób po moich wypowiedziach pragnęło zadeklarować wpłaty dla Fundacji na łączną kwotę ponad 11 tys dolarów. Audycja była także przekazywana na żywo do Polski, do 3 programu Polskiego Radia, ale słuchalność w Polsce to zapewne miała marną, bo tam wówczas był środek nocy, 2 lub 3 godzina.
Bardzo się rozpisałem i nie za bardzo czytelnie, składnie i sensownie, te zdania napisałem, ale wzruszyłem się, wzięło mnie na wspominki, czegoś czego nie zapomnę ja oraz moja mama do końca mojego życia oraz ludzi którym to zawdzięczam. Jeszcze raz dziękujemy !!!
Pozdrawiamy,
Marcin Siromski z mamą

Share!